Pogoda

Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap istnieje od 1970 roku. W naszym serwisie znajdziesz: aktualności Aesculapa, artykuły, trochę historii, informacje o sportowych dokonaniach klubu, obszerne galerie fotografii a także komunikaty narciarskie Mikrostacji Sportów Zimowych Łysa Góra - Dziwiszów.

Skąd Aesculap ?
Strona główna
Fotoreportaże
Galeria
Działalność
Historia sportu
Zawodnicy
Łysa Góra
Historia
W poprzek stoku
Kongres IVSI
Jelenia Góra
T. S. Rażniewscy
Artykuły
Galeria tygodnia
Autor witryny
Linki
Linki rowerowe
Kontakt

Pozostali pionierami

Z archiwum.

Tygodnik "Sportowiec", Nr 15 (802), 12 kwietnia 1966 r.

Przewodniczący Prezydium WRN we Wrocławiu, mgr Ostapczuk, nie mógł sobie przypomnieć jego nazwiska. Województwo duże, ofiarnych działaczy tysiące! Ale dzieło jego pamiętał. A jakże, doskonale! Wymienił nawet cyfrę. Zbudowali wtedy - w dużej mierze czynem społecznym, którego właśnie on był inspiratorem i podstawowa siłą napędową - pięć kortów tenisowych. Zapaleniec, ofiarny działacz - tak właśnie określił sylwetkę tego człowieka "ojciec" jednego z najpotężniejszych w Polsce województw.

- Szukacie pozytywnego bohatera? to go macie! - nie mogę odmówić sobie przyjemności zacytowania wypowiedzi mgra Bronisława Ostapczuka. Jako, że nie tylko od lat już znam doskonale tego zapaleńca, ale i startowaliśmy wspólnie w narciarstwie w barwach jednego klubu, walczyliśmy też na tenisowym korcie i w szrankach... gorących dyskusji. No bo z biegiem lat człowiek patrzył na wiele spraw trzeźwiej, z wyczuciem dystansu, Stanisław Rażniewski zaś, choć stuknął mu już czwarty krzyżyk, pozostawał niezmiennie zapaleńcem, pionierem z ducha i przekonań, człowiekiem, o którym można powiedzieć, że wywodzi się z klanu tych, co to zawsze siły na zamiary mierzą.
Właśnie - pionier - oto jest najwłaściwsze określenie mgra Rażniewskiego. Gdyż choć od pionierskich czasów odradzajacego się w polskości Dolnego Śląska minęło już dwadzieścia lat, p. Stanisław pionierem pozostał. I pionierem tego wszystkiego, co nowe i trudne, co wywalczyć trzeba było niemałym nakładem sił i entuzjazmu - już zostanie.
Jest jednym z pierwszych. Miał wówczas - latem 1945 r. gdy przybył tu do zrujnowanego Wrocławia z rodzinnego Zagłębia - zaledwie 22 lata. Wspólnie z takimi jak on entuzjastami przystąpił do zabezpieczania tego, co służyć miało w przyszłości jemu samemu i tysiacom jego kolegów i majatku wrocławskich wyższych uczelni. Spróbował medycyny, zrobił nawet pięć semestrów, ostatecznie jednak zdecydował się na dziedzinę, która stał się pasją jego życia - wychowanie fizyczne. Zrobił magisterium pracując zawodowo, w sporcie zaś specjalizując się w narciarstwie. I kiedy w 1954 r. działacze wrocławskich związków zawodowych postanowili szerzej ruszyć w karkonoskie narciarstwo, zwrócili się o pomoc w pierwszym rzędzie do mgr. Rażniewskiego. Nie odmówił. Zostawił niezłą posadę w wojewódzkim mieście, urządzone mieszkanie, asystenturę na uczelni i zagrzebał się w Cieplicach. Nawet nie w powiatowej Jeleniej Górze...

Stanisław Rażniewski na trasie slalomu

Stanisław Rażniewski przez wiele lat startował w dolnośląskiej Stali. Oto widzimy go na slalomie mistrzostw Polski w Szczyrku w 1956 roku.

Startował sam, w azetesiackich wrocławskich czasach, początkowo w biegach narciarskich, później w konkurencjach zjazdowych, już w barwach Stali Cieplice. Nie uzyskał błyskotliwych sukcesów na tym zawodniczym polu, zdobył jednak rzecz znacznie cenniejszą - serca jeleniogórskiej młodzieży. Jej poświęcił gros entuzjazmu i wysiłków, zarówno w pracy nauczycielskiej w szkole jak i na trenersko-klubowym polu. W zimie narty, w lecie tenis - oto jak wyglądał kalendarz sportowy mgr. Rażniewskiego. Wbrew rozlicznym przeszkodom organizował więc w Sudetach imprezy narciarskie. Puchary Przesieki, Puchary Karkonoszy, wiosenne zawody w Kotle Smogorni. Nie zawsze wysiłki jego i jemu podobnych entuzjastów znajdowały odzew, dolnośląskie narciarstwo ciągle nie mogło wydostać się z zaścianka. Mgr. Rażniewski walczył, agitował, przekonywał, ale nie załamywał rąk.

Przyszły też pierwsze owoce pracy. Po sześciu latach impasu ruszył z martwego punktu jeleniogórski tenis. W 1962 r. oddano do użytku przy jeleniogórskim Młodzieżowym Domu Kultury korty, o których mówił przewodniczący Ostapczuk, powstał Karkonoski Klub Tenisowy. Własnie w MDK pracuje do dziś mgr. Rażniewski, prowadząc równoczesnie Dom Chemika przy jeleniogórskiej Celwiskozie.
P. Rażniewski nie zrezygnował też z zajęć instruktora gimnastyki leczniczej w cieplickim uzdrowisku i pracy na niwie narciarskiej w Międzyszkolnym Klubie Sportowym Pogórze Karkonoskie. Działa zarówno zawodowo jak i społecznie na różnych polach i w różnych środowiskach, z zapałem którego bynajmniej nie zgasiły ani lata, ani tzw. obiektywne trudności, ani jakże często spotykany brak zrozumienia. Kołacze do różnych bram, apekuje. No i MKS Pogórze pnie się w narciarstwie systematycznie w górę, zaś młodzi tenisiści z Jeleniej Góry awansują w wojewódzkiej sportowej hierarchii.

Napisaliśmy o jednym z pionierów, o jednym z przedstawicieli klanu ludzi wielkiej pasji. Jest ich tu na Jeleniogórskiej Ziemi niemało. Ot, tacy chociażby jak osiadłe od blisko 20 lat w Szklarskiej Porębie małżeństwo Gorayskich. On - przewodnik PTTK, ona nauczycielka i trener grupy dziewcząt w MKS Podgórze, oboje oddani instruktorzy narciarscy pracujacy w domach Funduszu Wczasów Pracowniczych. Ludzie pełni energii, światli, o szerokich horyzontach. Zapytałem ich wprost - dlaczego zagrzebaliście się tutaj w Karkonoszach, czy nie żałujecie tej decyzji, czy nie ciągnie was do wielkiego miasta? Odpowiedzieli mi niemal z oburzeniem - tu przecież jest nasz dom. My nie przewracamy papierków w biurze, tutaj właśnie czujemy się potrzebni i widzimy jak nasza konkretna praca daje konkretne owoce...

Krzysztof Blauth



Copyright © Michał Rażniewski
Wszelkie prawa zastrzeżone