Pogoda

Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap istnieje od 1970 roku. W naszym serwisie znajdziesz: aktualności Aesculapa, artykuły, trochę historii, informacje o sportowych dokonaniach klubu, obszerne galerie fotografii a także komunikaty narciarskie Mikrostacji Sportów Zimowych Łysa Góra - Dziwiszów.

Skąd Aesculap ?
Strona główna
Fotoreportaże
Galeria
Działalność
Historia sportu
Zawodnicy
Łysa Góra
Historia
W poprzek stoku
Kongres IVSI
Jelenia Góra
T. S. Rażniewscy
Artykuły
Galeria tygodnia
Autor witryny
Linki
Linki rowerowe
Kontakt

Silna austriacka grupa trenerów i menedżerów w polskim narciarstwie. Stok Baira

24-26/12/2004. Przegląd Sportowy - Dziennik Sportowy.

Nazwiska Heinza Kuttina i Stefana Horngachera, którzy pracują z kadrami polskich skoczków są znakomicie znane kibicom. Mało kto wie jednak, że pierwszym Austriakiem, którego zatrudnił Polski Związek Narciarski był Roland Bair, od maja 2003 roku szkoleniowiec kadry alpejek.

GDY WAŻYŁY się losy kandydującego wówczas na stanowisko trenera kadry B Kuttina (rywalizował z Richardem Schallertem, czołowym skoczkiem Austrii lat 80.), 33-letni Bair - nie zastanawiając się długo - podjął ryzyko pracy w Polsce, gdzie od czasu sióstr Tlałek nie było żadnej alpejki potrafiącej skutecznie rywalizować w Pucharze Świata. - Potraktowałem to jako wyzwanie. Nie spoglądałem w przeszłość, wiedziałem tylko, że Polki, które będą w mojej kadrze, mają wielki potencjał i... są na ich szkolenie pieniądze. To mi wystarczyło, by podjąć się prowadzenia dziewczyn do igrzysk w Turynie - mówi teraz Bair.

- Mieliśmy wielkie szczęście, że trafiliśmy na Baira - twierdzi Andrzej Karasiński, menedżer i de facto twórca zawodowej grupy alpejek. To on namawiał Austriaka do przyjęcia posady w Polsce. PZN nie był w stanie sprostać finansowym wymaganiom Baira, oferując mu jedynie pięć tysięcy złotych miesięcznie. Karasiński musiał więc zdobyć znacznie większe środki, dzięki czemu Austriak otrzymuje dodatkowe siedemdziesiąt tysięcy euro rocznie. Na takich samych zasadach funkcjonuje Kuttin. W PZN ma taką samą pensję co Bair, natomiast menedżer związku Eduard Federer płaci mu ekstra co najmniej osiemdziesiąt tysięcy euro. W obu wypadkach to kwoty brutto, które trenerzy otrzymują na konta swoich austriackich firm prowadzących działalność gospodarczą.

- Może w Polsce wymieniane kwoty robią wrażenie, ale dla austriackich trenerów tej klasy sześć, siedem tysięcy euro miesięcznie to śmieszne pieniądze - uważa Karasiński.

Dlaczego wybrano akurat Baira? - Mieliśmy kandydatów choćby z Niemiec. Jednak od wielu ludzi słyszałem, że Bair to świetny fachowiec - uzasadnia Karasiński. - Zaczął od zrobienia testów naszym alpejkom, z których wyszło, że Dagmara Krzyżyńska i Katarzyna Karasińska plasowałyby się w kadrze Słowenii na miejscach 3-4, a w austriackiej na 17-18. Uznał, że to jest materiał na szybki progres.

Już przed rokiem Karasińska w slalomach FIS uzyskiwała wyniki na poziomie 20 FIS-punktów (im mniej, tym lepiej), a w jednym z nielicznych startów w Pucharze Świata była tak blisko awansu do finałowej "30", jak nigdy wcześniej (34. lokata). Obecnie zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji slalomowej Pucharu Europy, osiągnęła 10 FIS-punktów i Bair zapowiada, że 29 grudnia w Semmering może po raz pierwszy w karierze znaleźć się w finałowym przejeździe PŚ. Krzyżyńska natomiast, po uporaniu się z bólem w kolanie, zaczęła piąć się w górę klasyfikacji giganta i w ubiegłym sezonie zawojowała PE w tej konkurencji. Spore postępy poczyniły też dwie młodsze zawodniczki, Agnieszka Gąsienica Daniel i Aleksandra Kluś z Zakopanego, którym pomaga prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego Andrzej Kozak (za ich starty zapłacił ostatnio 5 tysięcy euro).

Nikt, kto jest blisko grupy, nie ma wątpliwości, że ten postęp to przede wszystkim wielka zasługa Baira. - Umiem go uszanować jako ojciec i pierwszy trener Dagmary. Wcale nie jestem zazdrosny, że Roland potrafi osiągać lepsze rezultaty niż ja - wyjaśniał Marek Krzyżyński. - Jest znakomicie zorganizowany, w głowie ma wręcz komputer. Natychmiast reaguje na wszelkie zmiany pogody i terminy startów - dodaje Andrzej Karasiński. - Bair ma znakomite rozeznanie, jeśli chodzi o stoki w Europie i umie dobrać właściwe profile do potrzeb treningu. Myśmy nawet nie mieli pojęcia, że niektóre z tych stoków istnieją! Są zarezerwowane tylko dla Austriaków, a dzięki koneksjom Baira nasze dziewczyny mogły tam trenować. Co więcej, obalił mit, że Polka nie może być dobra w gigancie, u nas zawsze trenowało się tylko slalomy. Zauważył, że Dagmara i Gąsienica Daniel mają predyspozycje do tej konkurencji i rozpoczął z nimi specjalne treningi.

Niewątpliwie kolejnym elementem decydującym o poprawie wyników był fakt, że Bairowi pomagają dwaj znakomici polscy szkoleniowcy. Jan Bisaga, który jako samodzielny trener kadry doprowadził podopieczne do pierwszych startów w Pucharze Świata, teraz świetnie odnalazł się w roli asystenta Austriaka. Zbigniew Kamiński zaś wykazał wielkie talenty w dziedzinie przygotowania sprzętu narciarskiego.

- Do pełni szczęścia brakuje tylko spektakularnego rezultatu w Pucharze Świata - stwierdza Karasiński. - Wtedy będę mógł inaczej rozmawiać ze sponsorami, bo pierwsza rzecz, o jaką pytają, to, czy w telewizji będzie można zobaczyć logo ich firmy.

Kuttin, Horngacher, Bair, a także Federer to już silna austriacka reprezentacja w polskim narciarstwie. Czy można powiedzieć, że tworzą zgrany team? - Raczej nie, bo każdy z nas ma swoją pracę i rzadko ze sobą się kontaktujemy. A widujemy jeszcze rzadziej. Ostatnio spotkałem Heinza dość dawno temu w holu jednego z zakopiańskich hoteli. Natknęliśmy się na siebie przypadkowo - śmieje się Bair.
KRZYSZTOF KAWA
sports.pl



Copyright © Michał Rażniewski
Wszelkie prawa zastrzeżone