Pogoda |
Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap istnieje od 1970 roku. W naszym serwisie znajdziesz: aktualności Aesculapa, artykuły, trochę historii, informacje o sportowych dokonaniach klubu, obszerne galerie fotografii a także komunikaty narciarskie Mikrostacji Sportów Zimowych Łysa Góra - Dziwiszów. |
- Jego ojciec Janusz mówił mi ostatnio, że Arthur ma szansę dostać się do austriackiej kadry A na Turniej Czterech Skoczni. Może zmienić słabo spisującego się Andreasa Widhoelzla - przyznaje rzutki działacz, Zbigniew Lipiński. Wspomniany Janusz Pauli pochodzi z Sobieszowa, obecnie dzielnicy Jeleniej Góry. Z sukcesami trenował biegi narciarskie w MKS Karkonosze, mając nawet w kolekcji medale mistrzostw Polski juniorów (jego ojciec był znanym w okolicy leśnikiem). Ukończył AWF i wyjechał za chlebem do Austrii. Poślubił jeleniogórzankę, alpejkę-zjazdówkę Astrid Koenig, córkę współzałożycielki Szkoły Narciarskiej Aesculap i wziętego lekarza. I z takiej właśnie krzyżówki powstał urodzony 14 maja 1989 roku Arthur. W ubiegłym roku sięgnął z austriacką drużyną po srebrny medal MŚ juniorów w Rovaniemi. Latem wygrał natomiast konkurs FIS Cup w Garmisch-Partenkirchen. Reprezentuje klub z Ehrwaldu, gdzie mieszka z rodzicami. Włada językami angielskim, niemieckim i, rzecz jasna, polskim. Lubi jeździć na snowboardzie i deskorolce, a kocha skoki. Niebawem zadebiutuje pewnie w zawodach PŚ. - Rodzina Paulich często nas odwiedza w Jeleniej Górze. Przyjeżdżają m.in. na groby, wspomagają też nasz klub podarkami - dodaje Zbigniew Lipiński. Najbardziej znanym skoczkiem z naszego regionu pozostaje Ryszard Witke, mistrz Polski z 1963 roku (skocznia 70-metrowa), olimpijczyk z Innsbrucku (1964) i Grenoble (1968), siódmy zawodnik MŚ w Holmenkollen (1966) oraz uczestnik Turnieju Czterech Skoczni (1968 - 10. miejsce). Cały czas mieszka w Karpaczu, pomaga szkolić młodzież na Orlinku. Pauli ma szansę na większe sukcesy. Czy także w biało-czerwonych barwach? Prezes PZN Apoloniusz Tajner zna już sprawę... Koerber Wojciech Skoczek ekonomista. Rozmowa z 17-letnim Arthurem Pauli, jeleniogórzaninem startującym w barwach Austrii * Udział w dzisiejszych kwalifikacjach w Innsbrucku nie jest Twoim debiutem w T4S. - Nie, bo przecierałem się już rok temu. Wtedy również skakałem w kwalifikacjach - nie tylko w Innsbrucku, ale też w Bischofshofen. W tym pierwszym przypadku zająłem bodajże 56. miejsce. Zabrakło mi metra czy dwóch, by dostać się do konkursu. Teraz chciałbym nie tylko znaleźć się w konkursowej 50, ale także przedostać się do kolejnej rundy. Bergisel to trudny obiekt, ale ja lubię trudne wyzwania. Ostatni mój trening na tej skoczni był udany.
* A jakie masz plany na dalszą część kariery? - Teraz myślę o tych paru punktach do klasyfikacji PŚ. W końcówce sezonu chciałbym z kolei polatać sobie na mamucie w Planicy. Mam jednak problem. W Austrii jest taka niepisana zasada, że nie wysyła się na loty zawodników przed 18. rokiem życia. A ja mam osiemnastkę dopiero 14 maja. Może działacze przymkną oko na te dwa miesiące i dostanę specjalne pozwolenie. Byłoby super.
* Rośniesz jeszcze? Pytam, bo nagła zmiana warunków fizycznych złamała karierę już niejednego młodego skoczka. - Na razie mam 174 cm i wydaje mi się, że jeśli jeszcze podrosnę, to już tylko ze 2-3 centymetry. Tego się nie obawiam. Zresztą, Gregor Schlierenzauer z takim problemem sobie poradził. Jeszcze jakieś półtora roku temu mierzył 160 cm, a teraz ma już 177. I jak skacze!
* To nie tylko największa obecnie gwiazda, ale także Twój kolega ze słynnej szkoły skoczków w Stams. - Zgadza się. Trenujemy nawet w jednej grupie, mimo że Gregor jest o rok młodszy. Ja chodzę teraz do III klasy Handelsschule, czyli uczę się ekonomii. Ale profil całej szkoły jest oczywiście sportowy.
* Ale skoki to niejedyne Twoje hobby? - Nie, bo uwielbiam też jeździć na desce i zawsze mogę odejść do freestyle'u. Kontuzji na razie unikam, a jakieś rany odnosiłem tylko na trampolinie lub podczas gry w piłkę (ojciec Janusz Pauli: Boję się tego kontuzjogennego freestyle'u. Arthur robi obroty 720 stopni i już kręcą się koło niego jacyś sponsorzy. A trzymać dwie sroki za ogon to bez sensu).
* Będziesz kiedyś skakał w polskich barwach? - Na razie nie. Polska jest fajna, jednak w Austrii mi dobrze. Ale zawsze jest to jakaś furtka. Prezes Apoloniusz Tajner wie o moim istnieniu, a z takimi chłopakami jak Kamil Stoch czy Rafał Śliż bardzo dobrze się dogaduję. Koerber Wojciech Czytaj więcej: W Polsce i Austrii Copyright © Michał Rażniewski |